Według legendy, koń królewicza Marka odcisnął staw nadgarstkowy na jednym ze wzgórz i stąd ten niepowtarzalny wklęsły kształt. Dziś w tym miejscu znajduje się centrum handlowe o nazwie Wzgórze Marka.
„Płowdiw – starożytny i wieczny” – takim hasłem od lat miasto zdobywa na nowo sławę.
Meczety, cerkwie pamiętające wieki średnie, kościół katolicki, protestancki, synagoga, dzielnica ormiańska, francuski college, radzieckie pomniki. To miasto w swojej długiej historii może poszczycić się ponad czterdziestoma nazwami i ich różnymi wariantami… EVMOLPIA, ПЛОВДИВ, ПЪЛДИН, FILIPOPOLIS, FILIBE, TRIMONTIUM.
O Płowdiwie pisali już antyczni myśliciele, tacy jak Herodot czy Seneka.
W mieście przebywał również Alphonse de Lamartine, który pięknie opisał je w swojej „Podróży na Wschód”: „Filipopoli (…) leży nad rzeką, na odosobnionym skalistym wzgórzu pośrodku urodzajnej równiny; to jedno z najpiękniejszych miast ze względu na swoje naturalne położenie; wzgórza mają formę rogu, z których dwa szczyty zabudowane są domami, ogrodami i wijącymi się na górze lub na dole uliczkami (…) widok na mosty, domy, drzewa porastające brzeg rzeki, zalesioną dolinę (…), góry, których zbocza poprzecinane są pienistymi potokami i zabudowane klasztorami – wszystko to, oglądane z miejskiego ogrodu, przedstawia jedno z najbardziej zachwycających miejsc na świecie”. (PIW 1986)
Niedoceniony, panoramiczny, studencki, artystyczny, wielowarstwowy, przenikający, magiczny – Płowdiw – od prawie 6 tys. lat kusi różne nacje oryginalnym położeniem geograficznym. Były czasy, kiedy prawie każdy europejski naród chciał Płowdiw posiadać, dlatego miasto było trackie, bizantyńskie, tureckie. Nie brakowało też silnego wpływu Związku Radzieckiego. Dzisiaj miasto również kusi: wielokulturowością, urokiem i wciąż tym samym położeniem wśród sześciu wzgórz nad Maricą.
Niedoceniony – Płowdiw zajmuje w historii Półwyspu Bałkańskiego bardzo ważne miejsce, już w starożytności był znaną twierdzą, za czasów Imperium Rzymskiego przez miasto przebiegała tzw. Via Militaris, czyli droga wojenna, której pozostałości znajdziemy w Płowdiwie i dziś. Podczas panowania Osmanów Filibe, bo tak miasto wtedy się nazywało, było jednym z ważniejszych w Imperium. A w czasach nowożytnych, u schyłku panowania osmańskiego, to właśnie w Płowdiwie zaczęło się bułgarskie odrodzenie narodowe. Dziś miasto jest drugim w kraju, po Sofii, pod względem liczby mieszkańców, a pierwszym pod względem wydarzeń kulturalnych.
Panoramiczny – przepiękne tarasy widokowe, ulokowane na miejskich wzgórzach bądź na Starym Mieście, tworzą niezwykłą perspektywę. Wspinając się na sjenitowe wzniesienia, można oglądać miasto ze wszystkich stron, ale można podziwiać też przepiękne masywne Rodopy. Są w mieście takie miejsca, w których pijąc kawę, równocześnie podziwia się rzymski amfiteatr, bizantyńskie mury obronne, odrodzeniową architekturę Starego Miasta, kopuły prawosławnych cerkwi, wieżę kościoła katolickiego, współczesne gmachy, hotele, place oraz piętrzące się nieopodal bajeczne Rodopy. Chociażby dlatego śmiało można uznać Płowdiw za miasto magiczne, którego tradycja i historia zbudowały markę. Markę wciąż niepopularną, więc niszową, a co za tym idzie – wkrótce może modną.
Studencki – dzięki temu, że miasto jest drugim akademickim ośrodkiem w kraju, widać, że żyje. Studenci wylewają się z knajpek, przechadzają po alejach Parku Centralnego czy przesiadują przed tańczącymi fontannami. Od kilku lat Płowdiw staje się też coraz bardziej popularną destynacją wśród żaków z innych państw UE, którzy przyjeżdżają tu w ramach programu Erasmus. Dlaczego? Bo to niedrogie, a urocze, przyjazne i nieodkryte miasto.
Liczne kafejki, duch bułgarskiego odrodzenia narodowego, miejsca, w których pod koniec XIX w. krzewiciele bułgarskiej kultury spotykali się i dyskutowali nad odbudową bułgarskiej państwowości – takim właśnie szlakiem można spacerować w Płowdiwie. Można też zaplątać się w uliczkach dzielnicy zwanej Pułapką (Kapana), gdzie swoje warsztaty i galerie mają lokalni artyści malarze, rękodzielnicy, garncarze… Wędrując ulicą Ojca Pajsija, nie można przeoczyć ciekawego miejsca, jakim jest Art News Cafe – kawiarnia, w której spotykają się dzisiejsza inteligencja, młoda bohema, ale też przedstawiciele subkultur, które u nas określa się mianem hipsterów. Właścicielki kawiarni prowadzą również obok galerię i są znanymi w mieście kuratorkami sztuki. Raz w roku, od kilku lat, ulica Ojca Pajsija obchodzi swoje święto. Wtedy w całości jest zamknięta dla ruchu i każdy może wziąć udział w licznych działaniach artystycznych. Określenie „artystyczny” jest z Płowdiwem związane nieodzownie, a sami Bułgarzy nazywają miasto bułgarską stolicą kultury. Warto przypomnieć, że Płowdiw ubiega się o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2019.
Spacerując po Płowdiwie, można bez większych przeszkód natknąć się na leżące odłogiem lub wyeksponowane i zakonserwowane pozostałości antyczne, przejścia podziemne zabudowane są płytami pamiętającymi Imperium Rzymskie, Stare Miasto otaczają bizantyńskie mury obronne, w dalszych częściach miasta można obejrzeć rzymskie akwedukty. Pod samym Starym Miastem wiedzie tunel komunikacyjny, a znajdujący się nad nim Antyczny Teatr został odkryty przypadkiem w drugiej połowie XX wieku. Niezwykle interesującym jest fakt, że pod główną ulicą miasta, będącą przepięknym deptakiem, znajduje się antyczny stadion, wykorzystywany na początku II w. do wyścigów rydwanów. Stadion jest wyeksponowany tylko w kilku małych fragmentach w różnych miejscach ulicy. Jego elementy można nawet oglądać przez szklaną podłogę jednego z centrów handlowych. Aby odkopać całość, włodarze musieliby zniszczyć ulicę oraz piękne kamienice. A coraz częściej pojawiają się plany odkopania całości… Bez pardonu, Płowdiw jest miastem wielowarstwowym, zaskakuje nawet w XXI w. – nie ma tygodnia, w którym archeolodzy czy etnolodzy nie znajdują wciąż nowych skarbów.
Kiedy poznaje się Płowdiw, każdy odwiedzający już po chwili staje się jego częścią. Płowdiwczanie, nauczeni historią, żyją w zgodzie z wszelkimi nacjami, cieszą się z gości, są serdeczni i otwarci. I kiedy tego wszystkiego doświadczymy, kiedy w Płowdiwie prześpimy się, zjemy, wypijemy, zabawimy się, poznamy ślady historii, zabytki, urocze zaułki, wtedy miasto zaczyna do nas mówić. Co więcej, mówić w takim języku, który rozumiemy. W końcu też miasto zaczyna w nas wnikać, bo Płowdiw, jak niektórzy mawiają, jest przenikający.
Tutaj można zjeść nie tylko bułgarskie narodowe posiłki podane w ceramicznych kolorowych naczyniach, ale także specjalitety kuchni włoskiej czy ormiańskiej. W każdej chwili można też skosztować greckich słodkości czy wypić prawdziwą kawę po turecku. To wszystko w jednym mieście, owianym multikulturową tradycją, a przy tym jakże kameralnym i bliskim, bo słowiańskim. W Płowdiwie nie można się nudzić, życie trwa 24 godziny na dobę, a widać to kolejno w baniczarnicach, na bazarach, w kawiarnianych ogródkach, w mechanach czy wreszcie nocnych klubach.
Spośród licznych wydarzeń cyklicznych, odbywających się każdego miesiąca w mieście, warto wspomnieć o święcie ulicy Ojca Pajsija https://www.facebook.com/otets.paisiy.street, czy wrześniowym cudownym festiwalu teatralnym „Scena na skrzyżowaniu”. Część spośród proponowanych spektakli odbywa się na powietrzu, m.in. w Teatrze Antycznym. Wrażenia niesamowite, http://scenatepe.com/. Są też salon sztuki, spotkania filmowe, studenckie, folklorystyczne i wiele innych.