Pęcznienie nasion
Jest rok 1929. W Polsce w Żywcu na Śląsku odnotowuje się rekordowy spadek temperatury, – 42 °C. W Europie Ante Pavelić zakłada faszystowską organizację ustaszy. W Ameryce po raz pierwszy przyznaje się Oscary, a Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury otrzymuje Tomasz Mann. Na świat przychodzą Sergio Leone, Lucjan Kydryński, Milian Kundera. Daleko na Wschód, a ściślej w Japonii rozwija się okres Shōwa, w którym od trzech lat panuje cesarz Hirohito (najdłużej panujący władca w historii tego kraju), pozostawiając po sobie chociażby kilka ważnych opracowań na temat biologii morskiej. W tym czasie z dala od tych wszystkich wydarzeń w prowincjonalnym miasteczku Matsumoto, którego symbolami są azalia i czerwona sosna, w prefekturze Nagano, w środkowej części wyspy Honsiu, w rowie tektonicznym Fossa Magna, rodzi się dziecko. Dziewczynka. Ona.
Yayoi Kusama. Przychodzi na świat w tradycyjnej, zamożnej rodzinie, która utrzymuje się z uprawy nasion roślin, będąc pod tym względem w mieście potentatem. Jest jednym z czworga dzieci Kamon i Shigeru Kusamy. Jednym z ich dorodnych nasion, które powoli zaczynają kiełkować. Wychowana konwencjonalnie i w zgodzie z tradycją. Lata 20. to czas, kiedy kobiety traktowane były w Japonii jak podręczne, oddawane przez ojców czy mężów do burdeli. W ówczesnych domach publicznych mieszkało ponad 50 tysięcy kobiet. W świetle prawa były towarem, z którym można było zrobić co się chciało. Te, które miały więcej szczęścia zostawały w domu, służąc i tworząc rodzinny. Swoją „niecodzienną” służbę musiała wykonywać też Yayoi, już od najmłodszych lat szpiegując na polecenie matki zdradzającego ją ojca. Był on stałym bywalcem wspomnianych burdeli, ale też wielokrotnie wykorzystywał seksualnie pracownice na swojej farmie. Mała dziewczynka uciekała więc w świat sztuki, czego rodzina nie popierała, a w szczególności czemu sprzeciwiała się matka, wymuszając na niej obranie ścieżki tradycyjnej japońskiej gospodyni domowej. Kobieta była niezwykle despotyczna, do tego stopnia, że często konfiskowała córce płótna, farby, niszczyła jej rysunki. Sztuka była wolnością, a wolność oznaczała niebezpieczeństwo, szczególnie dla kobiety.
Nie zniechęcało to przyszłej ikony sztuki współczesnej do przedzierania się przez te wszelkie zakazy, a nawet kary cielesne, jakie stosowała wobec niej matka. Wręcz przeciwnie, pobudzało to jej kreatywność. Wykradała z gospodarstwa rodziców jutowe worki i malowała na nich swój świat. Widziała w zwykłych rzeczach to, czego inni nie dostrzegali. „Pewnego dnia patrzyłam na czerwone kwiatowe wzory na obrusie, a kiedy spojrzałam w górę, zobaczyłem ten sam wzór pokrywający sufit, okna i ściany, a wreszcie cały pokój, moje ciało i wszechświat. Czułam się, jakbym zaczęła się unicestwiać, obracać się w nieskończoności nieskończonego czasu i absolutu przestrzeni” – wspomniała w późniejszych wywiadach. Tak zaczęła się jej obsesja. Obsesja wielkich i małych kropek, które wypełniły na zawsze jej myśli.
Rozwijanie korzeni
Doświadczenie szpiegowania własnego ojca na polecenie matki było jedną z pierwszych traum, które musiała w sobie przepracować. Nie było to łatwe, a jak okazało się z czasem pełne konsekwencji, m.in. niechęcią do seksu. Na kierunek studiów Yayoi wybiera tradycyjną sztukę japońską. W 1948 roku opuszcza dom, by uczęszczać do Miejskiej Szkoły Sztuki i Rzemiosła w Kioto. Kształci się w dość surowym środowisku akademickim, w sztywnej strukturze mistrz-uczeń, którą Kusama, co nie było zaskakujące, uznaje za dogmatyczną i przygnębiającą. Nie potrafi podporządkować się zasadom, których nie rozumie. Opuszcza więc zajęcia i rysuje po swojemu w wynajętym pokoju. Po latach owe czasy wspomina zapisując na papierze: „Gdy słońce wschodziło ponad Higashiyamą, stawałam przed dynią, zapominając o całym świecie, koncentrowałam całkowicie swój umysł na formie, która znajdowała się przede mną. Podobnie jak Bodhidharma, który spędził dziesięć lat zwracając się w stronę kamiennej ściany, spędziłam miesiąc na konfrontacji z pojedynczą dynią. Żałowałam nawet czasu na sen”. Ta droga nie podoba się jej rodzinie, która całkowicie wycofała się z wspierania młodej artystki. Jak wyjaśnia Heather Lenz, producentka i reżyserka filmu Yayoi Kusama: A Life In Polka Dots, „oczekiwano, że wyjdzie za mąż i urodzi dzieci” – mówiła dla BBC Culture.
Kusama wybiera sztukę. Odrzuca naukę i straumatyzowany obraz powojennej Japonii. Zaczyna intensywnie malować, co prowadzi do pierwszej poważnej wystawy 270 jej prac w 1952 roku w małej przestrzeni galerii w Matsumoto City. Nie był to sukces, właściwie wystawa jej akwareli została niezauważona, zignorowana przez środowisko. Rok później dochodzi do kolejnej, na której dziewczyna pokazuje 280 prac. Wśród publiczności na wernisażu był profesor psychiatrii Nishimura Shiho, który dostrzegł w nich przejawy geniuszu i zarazem choroby psychicznej. Po paru tygodniach na konferencji neurologicznej w Kanto, wygłosił referat zatytułowany Geniusz schizoidalnej artystki i zaprezentował kilka jej prac. W tym okresie Kusama zafascynowała się malarstwem wielkiej Georgii O’Keeffe, słynnej malarki kwiatów i czaszek zwierząt, która była bystrą kobietą biznesu, a także jedną z najsłynniejszych artystek XX wieku. Z Kusamą zaczęła korespondować w latach 50. W jednym z listów dwudziestoparoletnia Kusama prosi wielką malarkę o poradę. Pyta ją o to jak odnieść sukces w nowojorskim świecie sztuki. W odpowiedzi dostaje ostrzeżenie, że „w tym kraju artysta ma trudność z utrzymaniem się”. Mimo wszystko O’Keeffe poradziła młodszej koleżance, aby przyjechała do USA i pokazała swoje prace każdemu, kto mógłby być zainteresowany. Przychodzi więc rok 1957. Kusama postanawia uciec do Nowego Jorku, zanim to jednak zrobi, w szale i akcie desperacji pali kilkaset swoich obrazów.
Na podróż zdecydowała się, chociaż bardzo słabo mówiła po angielsku. To był też czas, kiedy wysyłanie pieniędzy z Japonii do Stanów Zjednoczonych było zabronione. Wszywa więc banknoty dolarowe w swoje jedwabne kimona (zabiera ich 60 sztuk) i wyrusza przez Pacyfik. Jest zdeterminowana. Wie, że jedyne czego pragnie, to podbić Amerykę. Wielką Amerykę, w której ostatecznie zostaje jedną z pierwszych powojennych artystów, którzy tam się osiedlili. Od samego początku stawia na pracę i rozwój, tworzy dniami i nocami. Nigdy wcześniej nie była tak płodna jak wtedy. W tym czasie zaczęła malować swój kultowy już cykl Infinity Nets. Powstałe wówczas prace były wynikiem inspiracji oceanem, obrazem, który był dla niej szczególnie olśniewający, ponieważ dorastała w śródlądowym japońskim mieście. Obsesja goniła obsesję. Myśli przybierały zawrotne tempo. Zaczęła kompulsywnie malować małe pętle na monochromatycznym białym płótnie, pokrywając całą powierzchnię od krawędzi do krawędzi.
Zanim jednak dotrze do wymarzonego miasta, zatrzymuje się w deszczowym Seattle w północno-zachodniej części kraju. Tam poznaje i zaprzyjaźnia się z artystą Kennethem Callahanem, który zaprosił ją w odwiedziny. Konsekwencją tej chwilowej wizyty jest pierwsza międzynarodowa wystawa w Galerii Brata, dzięki której Yayoi zyskała rozgłos, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że była to jej zielona karta, przepustka do Nowego Jorku, do którego wyjeżdża parę tygodni później. Obrazy z tamtego okresu antycypowały rodzący się ruch minimalistyczny, ale jej prace szybko przestawiły się na pop-art i performance. Mimo małego rozgłosu została doceniona w recenzji przez rzeźbiarza i krytyka Donalda Judda, który ostatecznie z Kusamą mocno się zaprzyjaźnia. Czeka na nią Nowy Jork.
Zakwitanie pąków
Nowy Jork na przełomie lat 50. i 60. był zdominowany przez mężczyzn niemal w każdej dziedzinie życia. W sztuce to faceci rywalizowali ze sobą i nawzajem inspirowali się swoimi pracami. Nie pokazywano wówczas prac kobiet, nawet wiele kobiet marszandów nie decydowało się na takie ryzyko. Wcześniejsza znajomość i uznanie Donalda Judda nie dają Kusamie owoców. Wręcz przeciwnie, ponownie pogrąża się w depresji i obłędzie, jeszcze bardziej niszczy ją fakt, że jej pomysły podkradane są przez jej kolegów. To doprowadza artystkę do nieudanych prób samobójczych. Wyskakuje z okna swojego mieszkania. Udaje się ją uratować, a ona ponownie zaczyna tworzyć dniami i nocami, nie wychodząc ze swojej pracowni. W swojej autobiografii napisze: „Przez wiele dni moje kolacje stanowiły małe wysuszone kasztany, które dostawałam od znajomego. Innym razem ze śmietnika stojącego przed sklepem rybnym wyciągałam odcięte rybie głowy i zanosiłam je w swojej szmacianej torbie, razem z liśćmi kapusty wyrzucanymi ze sklepu warzywnego, do domu. W domu wrzucałam wszystko do garnka kupionego za 10 centów w sklepie złomiarskim i gotowałam zupę. Tak każdego dnia odganiałam głód”.
W połowie lat 60. dochodzi do spotkania Kusamy z surrealistycznym rzeźbiarzem Josephem Cornellem. Strzał, który z przypadkowego spotkania przeradza się w obsesję. Ale to był dziwaczny związek oparty na burzliwej miłości, pozbawiony seksu, którego Yayoi się bała. Mówiła mu że to ją nie interesuje, że jest aseksualna. Mimo to on angażował się coraz bardziej. Zaczęły się nieustannie telefony, listy, wyznawanie miłości w wierszach. Po czasie między parę wdarła się matka rzeźbiarza, z którą mieszkał. Robiła im awantury o wszystko, nawet kiedy przypadkiem przyłapała ich na pocałunku. Kusama była wykończona. „Straciłam rachubę, myślałam o tym, by dać tej grubej staruszce sążnistego szybkiego kopniaka” – napisała w swojej autobiografii.
Mimo zakochania, artystka po dziesięciu latach postanowiła przerwać ten sen. Zaangażowanie Cornella było coraz większe, coraz bardziej toksyczne i pochłaniające cały czas Kusamy. Dzwonił do niej kilkanaście razy dziennie. Sprawdzał. Wypytywał o wszystko. W tym czasie przeszła też sesje psychoanalityczne, które stały się sposobem zrozumienia przeszłości i trudnego związku z seksem, a także obsesji na punkcie męskiego fallusa, którą włączyła do swojej sztuki. Jej „fotele na penisa” (a w końcu kanapy na penisa, buty, deski do prasowania, łódki i inne pospolite przedmioty), które nazwała „nagromadzeniami”, były odbiciem tej podszytej obsesją paniki. Instalacje z tamtego czasu obejmowały Infinity Mirror Room, lustrzane pomieszczenie, którego podłogi były pokryte setkami wypchanych fallusów pomalowanych czerwonymi kropkami. Lustra dały jej możliwość tworzenia nieskończonych płaszczyzn w swoich instalacjach, które wykorzystywała także w późniejszych pracach.
Niestety plagiaty jej prac stawały się codziennością. Lustrzany pokój był kolejnym tego przykładem. Podobną pracę, wzorowaną na Kusamie, stworzył Lucas Samaras. Kopiowali ją ci, którzy dopiero zaczynali, jak i najwierniejsi przyjaciele, w tym sam Andy Warhol, który na widok tapety ze zmultiplikowanym zdjęciem łodzi oblepionej męskimi fallusami, którą japońska artystka pokazała w grudniu 1963 roku na wystawie w Gertrude Stein Gallery w Nowym Jorku, wykrzyknął: „Co to takiego?”, a następnie wypuścił na rynek słynną Tapetę z krową. Mimo zarzutów Kusama i Warhol pozostali w dobrych relacjach.
Dojrzały owoc
Yayoi Kusama z roku na rok staje się coraz bardziej znana, jej zdanie przebija się do kolejnych odbiorców. Sztukę miesza z zaangażowaniem na tematy społeczne i polityczne. U szczytu wojny wietnamskiej postanawia zorganizować szereg protestów. W jej Anatomic Explosion mnóstwo nagich tancerzy rozdawało przed nowojorską giełdą antykapitalistyczne oświadczenia. Poszła dalej i poprowadziła nagie przejście przez Most Brookliński, protestując przeciwko wojnie i szkodliwym skutkom kapitalizmu, a następnie stworzyła Wielką Orgię Przebudzenia Umarłych w ogrodzie rzeźb Muzeum Sztuki Nowoczesnej, dzięki której trafiła na okładkę New York Daily News. To były setki ludzi w euforii i podnieceniu, które zrzucały ciuchy, żeby Kusama (ona sama zawsze w trykocie lub sukience) mogła malować kropki na ich nagich ciałach. W rodzinnym kraju miano ją za pośmiewisko, nazywano „rozwiązłą królową hipisów”. W swoich licznych antywojennych happeningach poszła nawet o krok dalej, m.in. proponując ówczesnemu prezydentowi Richardowi Nixonowi seks w zamian za wycofanie wojska z Wietnamu. Kiedy przychodzi rok 1968 Yayoi Kusama pomimo zakazu małżeństw homoseksualnych (zostały zalegalizowane w stanie Nowy Jork dopiero w 2011 roku), organizuje happening zwany Małżeństwem Homoseksualnym, w którym przeprowadziła ceremonię zaślubin w centrum Manhattanu przy 33 Walker Street, w swoim tak zwanym Church of Self-Obliteration.
Sukcesy w latach 60. skłaniają artystkę do różnych eksperymentów. Najpierw wdaje się w romans z filmem, eksperymentując z kamerą, następnie zakłada firmę Kusama Fashion Company Ltd., w której powraca do kropek zdobiących jej ubrania. Postrzega je zarówno jako kanał do nieskończoności, jak i formę unicestwienia, mówiąc: „Wszyscy żyjemy w niezgłębionej tajemnicy i nieskończoności wszechświata. Podążanie za jego filozofią poprzez sztukę w takich okolicznościach doprowadziło mnie do czegoś, co nazywam „stereotypowym powtarzaniem”. Ale to wszystko nie idzie parze z dobrą kondycją jej głowy, która znowu zatraca się w depresji.
Po kolejnej próbie samobójczej Kusama jest jeszcze bardziej wycieńczona, nie potrafi po raz kolejny stanąć na nogi. Na początku lat 70. wyjeżdża do Japonii. Podejmuje decyzję o zgłoszeniu się do szpitala psychiatrycznego Seiwa w mieście Shinjuku. W tym szpitalu mieszka i tworzy do dziś. Od razu po izolacji artystka wykonuję serię kolaży, które koncentrują się na narodzinach i śmierci, z nazwami takimi jak Dusza wraca do domu. Kiedy tylko ma siłę, opuszcza swój pokój i udaje się do swojej pracowni, gdzie tworzy nie tylko obrazy i instalacje. Wpływ zamknięcia obudził w niej dryg do pisania. Kusama jest autorką ośmiu powieści i kilku tomików poezji w tym: Uzależnienia od prób samobójczych na Manhattanie czy Zagłębia męskich prostytutek na ulicy Krzysztofa. Po latach izolacji i wyciszenia zainteresowania w świecie sztuki, powraca na przełomie lat 80. i 90., by w kolejnych dwóch dekadach stać się dla nowego pokolenia postacią kultową. Z czasem zyskuje miano pierwszej kobiety, która reprezentowała Japonię na 33. Biennale w Wenecji. W 1993 roku zyskuje wielki rozgłos swoim kultowym już Narcissus Garden, dziełem składającym się z 1500 posrebrzanych kul.
Ponowne odkrycie dojrzałego owocu rozbija bank z nagrodami i zaproszeniami z całego świata, chociażby współpracą z Markiem Jacobsem, byłym dyrektorem kreatywnym Louis Vuitton, przy kolekcji LOUIS VUITTON × YAYOI KUSAMA czy Lancôme nad błyszczykiem do ust. W latach 1998–1999 odbywa się ogromna retrospektywa jej prac w Los Angeles County Museum of Art, następnie w prestiżowym Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Walker Art Center w Minneapolis w Minnesocie czy Tokyo’s Museum of Contemporary Art. Po tej ostatniej jeden z krytyków sztuki porównuje to wydarzenie do wielkiego triumfu: „Ta wystawa jest bez wątpienia pomnikiem olśniewającego zwycięstwa jednej osamotnionej kobiety, która całe życie toczy bitwę z chorobą psychiczną i udaje się jej zamienić te gorzkie zmagania w niesamowitą sztukę. Jest to zwycięstwo nie chorego psychicznie pacjenta, ale artysty – i to niezaprzeczalnie wielkiego”.
W 2006 roku Kusama otrzymuje kolejne wyróżnienie – nagrodę Praemium Imperiale za malarstwo od Japan Art Association, chwilę wcześniej wręczają jej także Nagrodę Asahi (2001) czy francuską nagrodę Ordre des Arts et des Lettres (2003). Jej prace stają się wreszcie przedmiotem retrospektywy w Whitney Museum of American Art w Nowym Jorku w 2012 roku, a wystawa objazdowa przyciąga rekordowe tłumy w Hirshhorn Museum and Sculpture Garden w Waszyngtonie w 2017 roku. W tym samym roku Yayoi Kusama otworzyła w Tokio muzeum poświęcone swoim pracom, w pobliżu swojej pracowni i szpitala psychiatrycznego, w którym mieszka, a jej zalewające świat kropki w dobie internetu zalewają umysły kolejnych ofiar, które dają dziś już 91-letniej artystce tchnienie do życia i dalszej pracy. Kiedy zechce się definiować jej imponującą drogę, od razu wpada się w pułapkę. Kusamy nie da się zaszufladkować. Jest kojarzona z ekspresjonizmem abstrakcyjnym, z naciskiem na gest artysty, z popem ze względu na jej jasne kolory i powtarzalność obrazów, a nawet z art brut. Sama Yayoi mówi o sobie, że nie identyfikuje się z żadnym ruchem i zdecydowała się na płynne poruszanie się między tym co ją zainspiruje, nazywając swój styl „sztuką Kusama”.