zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Toyo Ito. Koniec minimalizmu

Toyo Ito przełamuje stereotypy, odrzucając prostotę na rzecz płynnych, organicznych form i geometrycznych eksperymentów. Japoński architekt, który nie lubi minimalizmu, muzyki współczesnej i garniturów, w wieku 72 lat doczekał się największego wyróżnienia w świecie architektury – Nagrody Pritzkera 
„Architektury nie tworzy jeden człowiek” – mówił Toyo Ito podczas ceremonii w Bibliotece Prezydenckiej w Bostonie. Od czasu ukończenia przełomowej Mediateki w Sendai w 2000 r. był murowanym kandydatem do Nagrody Pritzkera, ale mijały lata, a wyczekiwany moment nie nadchodził. Ostatecznie w wyścigu po laur wyprzedziła go nawet znacznie młodsza Kazuyo Sejima, która pracowała dla Toyo całe siedem lat, zanim w 1987 r. otwarła własne biuro. Pritzker jest ukoronowaniem trwającej ponad 40 lat kariery, pełnej eksperymentów, wykładów oraz wyjątkowego wkładu w kształtowanie rodzinnego miasta architekta – Tokio.
Toyo-san, jak zwracają się do architekta w Japonii, skończył w tym roku 72 lata, ale wciąż wygląda młodo. Nosi okulary w modnych, awangardowych oprawkach, które przesłaniają proste, nietknięte siwizną włosy. Wygląda elegancko, chociaż twierdzi, że nie znosi garniturów, szczególnie tych typowych dla japońskich biznesmenów. Na pytania dziennikarzy odpowiada rzeczowo, zwykle korzystając z pomocy tłumacza. Po angielsku mówi rzadko, zwykle ograniczając się do tematów, które interesują go najbardziej, takich jak nauka architektury w szkołach podstawowych lub budowa nowych domów w rejonach dotkniętych tsunami. 
W przeciwieństwie do wielu znanych architektów, Toyo przyznaje, że w młodości architektura go nie interesowała. Jako dziecko zajmował się sportem i marzył o karierze w profesjonalnym bejsbolu, a projektowaniem zainteresował się dopiero podczas studiów na Uniwersytecie Tokijskim. 

Prawdopodobnie najciekawszym podsumowaniem tegorocznej Nagrody Pritzkera jest wywiad, który na Skypie przeprowadził z Toyo Ito laureat z roku 2005 – Thom Mayne. 
,,Masz tyle medali, że możesz się nosić jak generał” – zaczyna Mayne, doprowadzając do śmiechu zwykle bardzo poważnego Japończyka. Ito z pomocą tłumacza opowiada, jak jego styl ciągle ewoluuje, dostosowując się do otoczenia lub funkcji. Nagranie rozmowy zostało opublikowane w internecie przez amerykański magazyn „Architect” i jest niezwykle popularne – gwiazdorzy architektury, niezdarnie obsługujący internetowe kamery, są prawie na wyciągnięcie ręki.
Jednym z najważniejszych projektów Toyo Ito jest Mediateka w Sendai. Ten na wpół przezroczysty budynek mieści w sobie bibliotekę i przestrzeń wystawową, a także teatr i część administracyjną. Różne funkcje przenikają się ze sobą, uświadamiając nam, że budynki użyteczności publicznej powinny ewoluować razem ze swoimi użytkownikami. Przez betonowe stropy biblioteki przechodzi trzynaście stalowo-szklanych tub, które stanowią wizualne połączenie pomiędzy piętrami. Sendai mieści się w regionie, który w 2011 r. ucierpiał na skutek gwałtownego trzęsienia ziemi. Amatorskie nagrania z wnętrza budynku pokazują przerażonych ludzi skulonych pod biurkami, a także falujące nad ich głowami stropy i setki porozrzucanych książek. Biblioteka przetrwała dzięki wyjątkowej konstrukcji, która poruszała się razem ze wstrząsami, chroniąc budynek przed pęknięciami.
Innym znanym projektem Toyo-sana jest dom jednorodzinny White-U. Zbudował go dla swojej siostry, która po śmierci męża potrzebowała nowego mieszkania dla siebie i dwójki małych dzieci. Budynek ma kształt litery ,,U” i tworzy ochronną, niemal zamkniętą przestrzeń wokół dziedzińca. Zewnętrzne ściany pozbawione są otworów, podkreślając introwertyczny charakter domu, a także stan umysłu jego mieszkańców. Gdy siostrzenice Ito dorosły, na znak końca żałoby dom został zburzony. Możemy oglądać go na fotografiach, które przedstawiają różne fazy, począwszy od pierwszych zdjęć z 1976 r., przez kolejne lata, kiedy ściany porasta winorośl, aż do momentu wyburzenia. Architekci często myślą o tym, co spotka ich projekty, gdy ich samych zabraknie. Toyo-sana zupełnie nie interesuje, co stanie się kiedyś z betonowymi skorupami jego obiektów, ale dba o swoje modele, rysunki i idee. 

Dlatego w 2011 r. otwarto niewielkie muzeum na wyspie Omishima, w którym można oglądać dotychczasowy dorobek Toyo Ito, w tym wiele niezrealizowanych projektów. Pomysł na otwarcie muzeum na własny użytek wydaje się co najmniej narcystyczny, ale chodzi tu przecież o chyba najskromniejszego w tej klasie architekta. ,,Aby coś stworzyć, potrzeba wielu dobrych współpracowników”, powiedział Toyo podczas ceremonii wręczenia Nagrody Pritzkera. Stojąc przed widownią pełną gwiazd architektury i sztuki, mówił o skutkach tsunami i społecznej odpowiedzialności architekta oraz dziękował kolegom, prawie nie mówiąc o sobie.         
Toyo-san nie ma rozpoznawalnego stylu – każdy budynek jest wyzwaniem i odpowiada na inny problem. Jego pomysły ewoluują – poczynając od minimalizmu z lat 60. aż do bardziej organicznych i swobodnych budynków z lat 90. Czasem eksperymenty kończą się fiaskiem – dwa wieżowce Porta Fira Towers z roku 2009 zostały okrzyknięte najbrzydszymi budynkami w Barcelonie. Kontrowersyjna jest szczególnie walcowata wieża od strony południowej, którą na dodatek pomalowano na jaskrawoczerwony kolor. 
Kiedy w 2011 r. wschodnie wybrzeże Japonii ucierpiało w wyniku tsunami, Toyo Ito zaangażował się w projektowanie mieszkań dla ocalałych z katastrofy. Razem z grupą młodych architektów wsiadł do autobusu w stronę Rikuzentakata, jednego z najbardziej zniszczonych miast w regionie, i zaczął pracę nad Home for All, wspólną przestrzenią dla mieszkańców okolicy. Było to projektowanie od punktu zero, architektura niemal bez kontekstu, która odpowiada na najbardziej podstawowe potrzeby. Rok później, podczas Biennale Architektury w Wenecji, prezentacja domu w Rikuzentakata otrzymała Złotego Lwa. 
Pytany o przyszłość mówi, że martwi go nasza homogeniczność – te same ubrania, potrawy, a ostatecznie ta sama architektura w różnych zakątkach świata. Ratunkiem może być nowa pasja Toyo Ito – wykłady na temat projektowania dla uczniów tokijskich szkół podstawowych. Być może większa świadomość architektoniczna sprawi, że następne pokolenia zrozumieją, że ,,w architekturze tak naprawdę nie chodzi o konstrukcję, wydajność ani ekologię, ale o ludzi, którzy z niej korzystają”.


W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.

Urzeczeni niezwykłością tego kraju postanowiliśmy opisać to, co przez kilka dni udało nam się tu zobaczyć, czego posmakować i czym nacieszyć oczy
 

Sztuka jako odtrutka na rzeczywistość. Sztuka jako lustro, bo kto inny pokaże dosadniej? I wreszcie sztuka jako wyraz kontestacji.