zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Steven Klein. Zmysłowy prowokator

Gardzi konwencjami, nie uznaje żadnych świętości i nie ustaje w poszukiwaniu prawdziwej tożsamości człowieka. Na jego zdjęciach kobieta przestaje być kobietą, a mężczyzna mężczyzną.  To jeden z najbardziej kontrowersyjnych i wpływowych fotografów świata mody, który nie dał się ponieść fali mainstreamu. Nie przeszkadza to zupełnie, by jego prace wieńczyły okładki największych magazynów mody. „To nie jest sztuka i nigdy nią nie będzie. To po prostu zdjęcia. Wiszą w galeriach, bo tam się sprzedają”– mówi o swoich pracach. 
W luźnym T-shircie i dżinsach, z lekko potarganymi włosami zupełnie nie wygląda na rozchwytywanego fotografa. Niepozorny i tajemniczy, ale jeśli chodzi o pracę, potrafi być nieobliczalny. Jego transgresyjne działania elektryzują świat mody, sztuki i masowych odbiorców. Obala wyobrażenie o tym, czym jest sława, przepych, piękno i seksualność. Steven Klein to fotograf mody, który jest postrzegany jako antymodowy. Tym bardziej zadziwiają sukcesy, które odnosi, i fakt, że o współpracę z nim zabiegają najlepsi w branży. Trudno znaleźć kogoś, kto jeszcze nie był na liście jego klientów. 
„Byłem nieudacznikiem, złym dzieckiem bez żadnych zainteresowań i pewnego dnia ktoś podarował mi aparat. Zrozumiałem, że to jest to!”, wspomina Steven Klein. Już jako dziecko czuł, że jest inny, że wyraźnie odstaje od tego, co go otacza. Dzisiaj jest multimedialnym ekspertem, bo oprócz fotografii zajmuje się też kręceniem teledysków i filmów. Według niego fotografia to tylko ułamek możliwości i do swojej pracy potrzebuje czegoś więcej.
Bez znaczenia jest, czy przed jego obiektywem stoi bezdomny, czy ikona popkultury. Ważna jest interakcja między nim a modelem, to, czy coś go porusza i inspiruje. Pierwsze zdjęcia robił w wieku dziesięciu lat, kiedy poznał i zakochał się w pewnej o rok starszej dziewczynie o urodzie Indianki, zafascynowanej modą. „Była pierwszą osobą, która pokazała mi magazyn »Vogue«, wtedy jeszcze nie miałem żadnego pojęcia, czym jest moda”, wspomina. Wręcz obsesyjnie fotografował ją przez kilka lat. Dziewczyna nadal mieszka na Rhode Island i jest fryzjerką. „Czy nie byłoby wspaniale sfotografować ją ponownie? Muza z mojego dzieciństwa, pierwsza dziewczyna, którą fotografowałem i na której punkcie miałem obsesję”, mówi Klein, który próbował nawiązać z nią kontakt, ale jak na razie bez skutku. Steven wychowywał się w mieszczańskiej rodzinie w Cranston na Rhode Island, gdzie w 1965 r. przyszedł na świat. Był drugim dzieckiem i jedynym synem. W wieku 13 lat rodzice kupili mu koło garncarskie, a swoje wyroby sprzedawał na okolicznych targach. Od nich dostał aparat fotograficzny, a w domowej piwnicy pomogli urządzić mu ciemnię. Klein po ukończeniu szkoły średniej studiował malarstwo i rysunek na Rhode Island School of Design. Szybko porzucił malarstwo, bo stwierdził, że jest w tym za słaby, a chciał zarabiać. „Chciałem zostać malarzem od 12. czy 13. roku życia. W tym samym czasie zajmowałem się ceramiką i jednocześnie zbudowałem ciemnię w domu moich rodziców. Na pewno nie chciałem zostać fotografem”, mówi. Los chciał inaczej, bo tuż po studiach, w 1985 r., wyjechał do Paryża, gdzie dostał swoje pierwsze ważne zlecenie. Był odpowiedzialny za kampanię reklamową tuszu do rzęs Christiana Diora. Rok później wyjechał do Nowego Jorku, gdzie mieszka do dzisiaj. Założył studio fotograficzne w nowojorskiej dzielnicy Meatpacking, a wolny czas spędza na swojej 15-hektarowej farmie w Bridgehampton w towarzystwie trzech niemieckich dogów, pilnie strzegąc swojej prywatności. W pracy odnosi liczne sukcesy ze względu na otwartość, entuzjazm i przyjazne usposobienie. „Współpraca z nim polega na budowaniu zaufania. Gdy przychodzi do robienia zdjęcia, każdy wie, co się wydarzy. To sprawia, że ludzie czują się komfortowo”, twierdzi Susan Bright, kuratorka wystawy „Fashion face” w National Portrait Gallery z 2007 roku. Od tamtej pory ma na koncie współpracę z Calvinem Kleinem, Tomem Fordem, Dolce & Gabbana, Nike, Alexandrem McQueenem. W 1994 r. Klein robi swoją pierwszą pracę dla „Vogue’a”, zatytułowaną „Nude Study”, z takimi modelkami jak Jaime Rishar, Shalom Harlow i Nadja Auermann. Anna Wintour, redaktor naczelna amerykańskiego „Vogue’a”, mówi: „Doskonałość fotografii mody nie polega tylko na tym, aby nadawać piękny wygląd ubraniom, ale niesie ze sobą coś więcej. Ma przyciągać oko i poruszać wyobraźnię. Jeśli dasz Stevenowi po prostu suknię, on podaruje ci dziewczynę w tej sukni, która stoi z robotem w ogrodzie. Jego praca jest mądra, konceptualna i na samym końcu liryczna”. Uwielbienie, jakim darzy Kleina Anna Wintour, ma olbrzymie znaczenie dla jego kariery, bo daje mu duże pole do popisu i wolną rękę, a co za tym idzie – ogromną liczbę publikacji. Dziesiątki stron, a nawet kilkudziesięciostronicowe historie ukazują się w amerykańskim „Vogue’u”, „W”, „i-D”, „Numéro” oraz w dedykowanym mężczyznom „L’Uomo Vogue” i „Hommes Arena +”.

Duży wpływ na jego styl ma twórczość malarzy, Pabla Picassa i Francisa Bacona. Jego zdjęcia przypominają filmowe kadry, co ma związek z fascynacją tym medium. Mroczne, surowe, chłodne, a niejednokrotnie wulgarne, sadystyczne i homoerotyczne. Wykorzystuje klaustrofobiczne wnętrza (sesja z Davidem Bowie zamkniętym w ponurej celi więziennej, do zobaczenia w „L’Uomo Vogue”, wrzesień 2003 r.), przeraża i aby odkryć drugie dno burzy umowny porządek świata. Reklama męskiej bielizny marki Dsquared2 Underwear to czarno-biały krótki fetyszystyczny film z elementami BDSM i wideoklip do piosenki Lady Gagi pt. „Alejandro” – to tylko zaledwie dwa przykłady, które wzbudziły nie lada kontrowersje. Pewnego dnia agent Stevena zadzwonił i powiedział do niego: „Rozmawiałem z wieloma redaktorami i ludźmi. Wielu z nich twierdzi, że twoje reklamy są zbyt wulgarne. Sprawiasz, że większość poważnych ludzi z branży boi się z tobą pracować”. Klein twierdzi, że reakcja ludzi zależna jest od osobistych lęków i pragnień. Coś, co ludzie ze świata mody określają jako homoerotyczne i nie do końca smaczne, jest zupełnie inaczej odbierane przez zwykłego szarego człowieka zapytanego o zdanie na ulicy. Kampanie reklamowe, za które jest odpowiedzialny, przynoszą w rezultacie doskonałe efekty, a słupki sprzedażowe idą w górę. W czym w takim razie tkwi jego sukces? Być może w tym, że jest po trochu dramaturgiem, filmowcem, reżyserem teatralnym i performerem, który eksploruje mroczne zakamarki ludzkiej duszy i jest przy tym na tyle oryginalny, że jego prace urastają do rangi ikon popkultury. W 2003 r.
w Deitch Gallery w Nowym Jorku można było zobaczyć wystawę X-STaTIC PRO=CeSS. Instalacja, będąca wynikiem współpracy z Madonną, która wciela się w rolę performerki, składała się z trzech nagrań wideo oraz fotografii z sesji zdjęciowej dla magazynu „W”. Projekt nie dotyczył gwiazdorskiego wizerunku Madonny, ale jej jako człowieka i skrywanych pod skórą namiętności. Klein widzi w Madonnie posłańca, który ma przekazać ludziom, aby się obudzili i zmierzyli z tym, co niehumanitarne we współczesnym świecie. Madonna wykorzystywała materiał z wystawy podczas swojej szóstej trasy koncertowej Re-Invention World Tour.
 Do rzeszy klientów Stevena zalicza się Brad Pitt, Angelina Jolie, Prince, David Beckham, Justin Timberlake, Natalie Portman, Hilary Swank, Usher, Tom Ford, Pink, Lady Gaga. Steven eksperymentuje z wizerunkiem bohaterów swoich sesji. Zmienia maski i pozwala na nieskończoną ilość komunikacji z drugim człowiekiem, uparcie prowokując pytanie: kim naprawdę jesteśmy? 
„Prawdą jest to, że Madonna nie ma prawdziwej tożsamości. Kim ona jest, kim ja jestem, kto jest prawdziwą Madonną? Nie sądzę, że ktoś ma prawdziwą tożsamość, i tak naprawdę nie trzeba jej znać. To idea pytań, na które nie ma odpowiedzi – brak tożsamości, pusta przestrzeń, czyli wszystkie rzeczy najbardziej interesujące do zbadania. Trudno zrobić to ostateczne zdjęcie”. W kampanii zimowej 2010/2011 dla D&G Klein ukazał Madonnę jako prowadzącą zwyczajne życie Włoszkę. Czarno-białe zdjęcia do sesji wyglądają, jakby były wyciągnięte z rodzinnego albumu. Madonna wygląda przekonująco w roli zmysłowej i temperamentnej kobiety, która poświęca swój czas rodzinie i prowadzeniu domu. Kampania ta nadała zupełnie nowy wizerunek luksusowej marce.
Steven Klein nadaje nowy wymiar fotografii gwiazd w przestrzeni publicznej. Przykładem jest zdjęcie Davida Beckhama opublikowane w 2000 r. w „Arena Homme +”, którego wyzwolił z bycia tylko gwiazdą futbolu i uczynił twarzą mody, nadając mu znaczenie kulturowe. Rok później w tym samym magazynie odczarował wizerunek Justina Timberlake’a, który z posiniaczoną, zakrwawioną twarzą i twardym spojrzeniem w niczym nie przypomina słodkiego boysbandowego wokalisty. To zdjęcie pojawiło się na otwartej wystawie „USAnatomy” w São Paulo w 2011 r., pokazującej łącznie 60 zdjęć Kleina. „USAnatomy” to 30 fotografii wielkoformatowych oraz 30 polaroidów, na których są sławy znane z kina i wybiegów mody. Na wystawie ukazały się też słynne zdjęcia promujące film „Mr & Mrs Smith” z Angeliną Jolie i Bradem Pittem w rolach głównych. Intymna sesja w klimacie retro stała się obiektem spekulacji na temat romansu między aktorami. Brad Pitt pracował z Kleinem kilka lat wcześniej przy okazji zdjęć do lipcowego wydania magazynu „W” z 1999 r. w związku z jego rolą w filmie „Fight Club”.
Steven Klein miał swoją pierwszą solową wystawę w 1997 r. w Staley-Wise Gallery w Nowym Jorku. W 2002 r. Musée de l’Elysée w Lozannie wystawia retrospektywę jego prac. Jednak do jego największych sukcesów zalicza się udział w wystawie „Face of fashion” w National Portrait Gallery w Londynie w 2007 r., na której pojawiło się ok. 100 zdjęć będących na granicy sztuki i mody. Obok prac Stevena pojawiły się prace jeszcze czterech innych znanych fotografów: duetu Mert Alas & Marcus Piggott, Maria Sorrentiego, Paola Roversiego, Corinne Day.
Steven Klein zaskoczył gości New York Fashion Week w 2011 r. swoją czarno-białą instalacją wideo „Time Capsule”. Na dziesięciu ekranach odbyła się projekcja przedstawiająca etapy starzenia się kobiety bez ingerencji chirurgii plastycznej, w całkowitej zgodzie z naturą. Modelka i aktorka, Amber Valetta, znajdująca się za każdym razem w tym samym pokoju, z młodej dziewczyny zamienia się w staruszkę siedzącą na wózku inwalidzkim, w masce tlenowej. Była redaktor naczelna francuskiego „Vogue’a”, Carine Roitfeld, skomentowała pokaz jednym trafnym zdaniem „To, niestety, rzeczywistość”.


W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.

Urzeczeni niezwykłością tego kraju postanowiliśmy opisać to, co przez kilka dni udało nam się tu zobaczyć, czego posmakować i czym nacieszyć oczy
 

Sztuka jako odtrutka na rzeczywistość. Sztuka jako lustro, bo kto inny pokaże dosadniej? I wreszcie sztuka jako wyraz kontestacji.