zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Sara Serraiocco. Kieślowski jest jednym z moich ulubionych reżyserów

Największym zagranicznym sukcesem Sary Serraiocco był udział w amerykańskim serialu The Counterpart wyemitowanym na kanale Starz. Przy okazji kręcenia tego filmu spędziła dwa lata w Los Angeles, co pozwoliło jej rozwinąć kunszt aktorski. „Życie w Ameryce zmieniło mnie pod względem prywatnym i zawodowym. Tam, pracując nad moimi słabymi punktami, uświadomiłam sobie kim jestem i do czego jestem zdolna. Stany Zjednoczone dają ci wiele możliwości, lecz również mogą mocno rozczarować”. Obecnie ta trzydziestoletnia kobieta, uhonorowana prestiżowymi włoskimi i francuskimi nagrodami filmowymi w kategorii Najlepsza Aktorka (np. Nastro d’argento i Globo d’oro w 2014) oraz uznana za najlepszy europejski talent na Berlin International Film Festival w 2016 roku zdecydowała się podbić Polskę, biorąc udział w nowej polsko-włoskiej produkcji zatytułowanej Blizny. 


O nagrodach mówi, że „są częścią jej kariery, a każda z nich wiąże się z interpretowaniem innej postaci”. Do ciężkich ról, można powiedzieć, jest przyzwyczajona. Grała już osobę niewidomą, niepełnosprawną, zbuntowaną nastolatkę, świętą, a także morderczynię. Do każdej z ról przygotowuje się skrupulatnie, miesiącami. Nie wzoruje się jednak na żadnym wielkim aktorze, nie chce wymienić żadnego nazwiska. „Wielu z nich podziwiam za charyzmę i głębokie wnętrze, a od tych, z którymi gram, staram się nauczyć jak najwięcej, podkradam ich sekrety”. W Bliznach gra Marikę, dziewczynę wychowaną w neonazistowskiej rodzinie, która decyduje się opuścić dom i po śmierci matki wyprowadzić z miasta. W życiu prywatnym Sara wywodzi się ze skromnej rodziny. „Rodzice za pomocą prostych gestów wpoili mi podstawowe wartości”, podkreśla.
Rodzima prasa określa Sarę mianem „nowej gwiazdy włoskiego kina o tajemniczej urodzie”, czy „aktorki od trudnych ról” oraz zachwyca się jej stylem, zestawiając ją w rankingach najlepiej ubranych Włoszek z najsławniejszą influencerką świata, Chiarą Ferragni. Jednak aktorka nie czuje się jeszcze wielką gwiazdą. Jest powściągliwa. Odznacza się też determinacją i odwagą. Od dwudziestego roku życia mieszka sama w Rzymie, aczkolwiek wyjazd z rodzinnego domu był dla niej ciężkim przeżyciem. Zanim została sławna, utrzymywała się dając dzieciom lekcje tańca. „Moi rodzicie, zajmujący się handlem woleli, by ich córka miała pewną pracę, dobre stanowisko, natomiast ja wybrałam jeden z najmniej stałych i pewnych zawodów świata, aktorstwo”, przyznaje z dumą i lekkim rozżaleniem. 
Serraiocco spędziła kwarantannę w swoim rzymskim mieszkaniu wśród książek, filmów oraz uprawiając jogę. „To ona ocaliła mnie w tym trudnym okresie” – mówi. O cywilizacji postcovidowej wypowiada się krótko i zdecydowanie: „Dopóki nie wynaleziona zostanie szczepionka, czy jakieś skuteczne leczenie, musimy przestrzegać obecnie panujących reguł: używać maseczek i zachowywać dystans społeczny. To był ciężki rok dla Włoch i dla świata. Nauczyłam się nie planować przyszłości i starać się niczego nie kontrolować. Z dnia na dzień cały świat może się zmienić. Trzeba być gotowym na wszystko”. O sobie nie mówi wiele. Jest skryta. Emanuje z niej pewien rodzaj melancholii: „Tak, moja dusza jest delikatna i niespokojna. Lubię wyrażać emocje spojrzeniem. Uważam się za osobę uczciwą”, przyznaje.


Zapytana o Polskę, aktorka odpowiada ze skrytym entuzjazmem: „Tej jesieni będę w Polsce po raz pierwszy. Bardzo się cieszę na myśl, że ten film może mieć międzynarodowy odzew i byłabym bardzo zadowolona mogąc spędzić przy okazji prezentacji filmu cały tydzień w polskiej stolicy. Chciałabym też odwiedzić łódzką filmówkę, gdyż jestem miłośniczką polskiego kina. Krzysztof Kieślowski jest jednym z moich ulubionych reżyserów; to współczesny mistrz przekazujący ważne i głębokie myśli w bardzo prosty sposób”. Ceni również twórczość Pawła Pawlikowskiego. „Spodobał mi się bardzo jeden z jego wczesnych filmów, czyli Ostatnie wyjście. Również pokochałam mocno jego czarno-białe produkcje: Idę oraz Zimną wojnę za poetyckie obrazy i prosty przekaz”. 
Po chwili namysłu dodaje, zdecydowanie, lecz z nutką nieśmiałości w głosie: „Bardzo chciałabym mieć możliwość pracy w Polsce!”. Gdyby kiedykolwiek została wybrana przez polskiego reżysera do jakiejkolwiek roli w polskim filmie, zapewnia, że nie bałaby się grać w naszym języku. „W przeszłości musiałam nauczyć się angielskiego oraz francuskiego na potrzeby pracy. Nauczenie się języka polskiego byłoby dla mnie niesamowitym wyzwaniem”. Trzeba Sarze przyznać: ma odwagę i kocha nowe wyzwania. Trudne role ją przyciągają, nie boi się nowości, a „normalność” ją nudzi. Wyjaśnia: „Gdy grana przeze mnie postać nie jest dziwna, zaczynam się nudzić”. 


Akcja Non odiare [tytuł oryginalny] rozgrywa się we włoskim mieście, zamieszkałym przez wiele grup etnicznych, głównie przez Żydów. Postać pierwszoplanowa, Simone Segre, chirurg żydowskiego pochodzenia, grana jest przez uznanego włoskiego aktora, Alessandro Gassmana. Gdy lekarz odkrywa nazistowski tatuaż na piersi potrąconego przez auto pieszego, odmawia mu pomocy. Pogrążony w poczuciu winy, postanawia śledzić rodzinę mężczyzny i tak poznaje Marikę. Wszyscy bohaterowie tego filmu są mniej lub bardziej świadomymi ofiarami pierwotnej nienawiści. Marika decydując się ostatecznie na odejście od rodziny, będzie musiała raz na zawsze zmierzyć się z rzeczywistością, starając się na wszelkie możliwe sposoby ocalić siebie i braci. 
Aktorka tak tłumaczy swoją psychologicznie skomplikowaną rolę: „Ta rola jest dla mnie bardzo ważna. Marika to bardzo złożona postać. Przeżywa wewnętrzny konflikt. Z pozoru wydaje się bardzo kruchą osobą, jednak stopniowo odkrywa w sobie wielką wewnętrzną siłę. Mam nadzieję, że ten film pomoże zastanowić się nad tematem różnic religijnych i pokaże ludziom różnorodność, która nie może być przyczynkiem do nienawiści, lecz wręcz przeciwnie, jest okazją, aby nauczyć się lepiej poznawać nas samych”. Film, w reżyserii Maura Manciniego, został wyprodukowany przez Movimento Film, Rai Cinema oraz przez polską spółkę produkcyjną Agresywna Banda i ukaże się w Polsce końcem listopada. Polska premiera odbędzie się w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, po oficjalnej premierze na Festiwalu Filmowym w Wenecji 2020. 
Młoda artystka zdecydowanie chce pracować więcej za granicą, nie boi się nowych wyzwań, aczkolwiek nie planuje definitywnej przeprowadzki do konkretnego kraju. Jest za bardzo przywiązana do ojczyzny i rodziny; jej kariera nadal będzie się toczyć na walizkach. Nie myśli o przyszłości, wyznaje, że chce cieszyć się teraźniejszością. W tym roku wychodzi również kolejny film z Sarą, Io sto bene [Czuję się dobrze] w reżyserii Donato Rotunno. „To włosko-luksemburska koprodukcja; film był kręcony w czterech językach, francuskim, angielskim, włoskim i luksemburskim. Ponadto pracuję nad nowym projektem, który jest teraz w fazie przedprodukcyjnej. Niestety nie mogę wam nic więcej powiedzieć. Let’s see…”. Na pożegnanie uśmiecha się tajemniczo, po raz pierwszy podczas naszej rozmowy. I odchodzi.
 


W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.

Urzeczeni niezwykłością tego kraju postanowiliśmy opisać to, co przez kilka dni udało nam się tu zobaczyć, czego posmakować i czym nacieszyć oczy
 

Sztuka jako odtrutka na rzeczywistość. Sztuka jako lustro, bo kto inny pokaże dosadniej? I wreszcie sztuka jako wyraz kontestacji.