Tym samym zrewolucjonizował formę brytyjskiej fotografii. Jego modelki nie siedzą ze sklejonymi kolanami na krześle w studiu, tylko tańczą na ulicach Londynu, śmieją się i rozmawiają. Dzięki swemu niepospolitemu podejściu do fotografii mody zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych brytyjskich artystów. „Jeden z największych ekscentryków ze świata fotografii. Zawsze był dżentelmenem i niebywale kreatywnym człowiekiem”– wspomina go słynna modelka Twiggy.
Wysoki, szczupły, z nawoskowanymi wąsami, z muszką pod szyją, w kamizelce i kapeluszu na głowie, zdjęcia którego odmawiał nawet podczas fotografowania brytyjskiej rodziny królewskiej. Człowiek elegancki, ekscentryczny i dowcipny, o wielkiej charyzmie; był rozpoznawalny tak jak jego niepowtarzalne prace, które robił blisko 60 lat. Uwielbiany przez kobiety łącznie z modelkami, które zawsze chętnie z nim współpracowały. Ronald William Parkinson Smith, dla przyjaciół „Parks”, to fotograf, który stał się ikoną za życia. Urodził się w mieszczańskiej rodzinie w londyńskiej dzielnicy Putney w 1913 roku. Podczas I wojny światowej mieszkał wraz z bratem i siostrą na farmie w Oxfordshire. Ojciec, średnio zamożny adwokat, z którego zarobków Norman sobie kpił, wysłał go, o dziwo, do ekskluzywnej i drogiej Westminster School w centrum Londynu. „Nie widziałem sensu edukacji, ale widziałem ciekawe rzeczy, które dzieją się na ulicy” – wyrażał dezaprobatę wobec oświaty. Swoją karierę zaczynał jako uczeń fotografów sądowych w Speaight & Sons of Bond Street. Trzy lata później (w 1934 r.) przy Dover Street, Piccadilly wspólnie z kolegą Normanem Kibblewhite’em otworzył własne studio fotografii portretowej. Kibblewhite szybko zrezygnował, ale wtedy Parkinson zmienił swoje imię na Norman. Jego studio szybko zdobyło dobrą reputację i stało się kultowym miejscem ze względu na nowoczesne i kreatywne podejście do portretu. Wkrótce miała miejsce jego pierwsza solowa wystawa, na której pojawiły się portrety aktorki Vivien Leigh i brytyjskiego reżysera i dramaturga Noela Cowarda.
W 1935 r. zaczął współpracę z brytyjskim „Harper’s Bazaar”, która w głównej mierze przyczyniła się do rozsławienia jego nazwiska. Jak sam powiedział, „fotograf bez swojego magazynu jest jak rolnik bez pola”. Oprócz fotografii mody zajmował się reportażem i dokumentował Europę pogrążoną w wojennej zawierusze (współpraca z magazynem „The Bystander”). Studio przy Dover Street zostało zamknięte w chwili wybuchu II wojny światowej, a niemal wszystkie negatywy zostały zniszczone podczas nalotów bombowych.
W czasie kiedy Cecil Beaton i Horst robią swoje statyczne portrety przypominające klasyczne rzeźby i nie wychodzą poza studio, na twórczość Normana ma wpływ fotograf Martin Munkácsi, który pracuje w Nowym Jorku i pozwala swoim modelkom skakać i biegać na wolnym powietrzu. Norman przełamuje panujące trendy i wpuszcza do świata fotografii powiew świeżości i lekkości, stając się jednocześnie jej brytyjskim pionierem. Jego modelki są wolne i pozują na ulicach Londynu. Przykładem są zdjęcia Neny von Schlebrügge, mamy Umy Thurman, którą Norman zauważył w Sztokholmie, jak miała 14 lat. Nena, ubrana w jedną z pierwszych kolekcji, jaką Yves Saint-Laurent zrealizował dla Diora, pozuje w pobliżu St. Martin’s Lane w Londynie, a sesja pod tytułem „Coming out” znalazła się w 1958 r. w „Vogue’u” i przyniosła jej sławę. Tylko jego było stać na ustawienie swojej modelki, Katherine Pastrie, w płaszczu od Niny Ricci, z otwartym parasolem w ręku, wysoko na znaku z napisem DIZY, który wypatrzył we Francji.
Artysta zaczyna też eksperymentować z ujęciami w kolorze. W tamtych czasach kolorowe zdjęcia należały do rzadkości, a ich wywołanie było kosztowne.