Jedna z jego najsłynniejszych sesji miała miejsce w stylowym pałacu pod Paryżem i ukazała się w 2013 roku w lutowym wydaniu magazynu Vanity Fair. Możemy w niej podziwiać zdjęcie półnagiej, otulonej w jedwab i leżącej w wannie pełnej wody Monici Bellucci (to zdjęcie widnieje również na okładce). Na pozostałych fotografiach włoska bogini ma na sobie przepiękne kreacje, między innymi od Gucci, Burberry, Dolce&Gabbana oraz biżuterię Cartiera. Aktorka wygląda niczym Wenus, bije od niej zmysłowość, piękno i magia, a sesja wzbudziła zachwyt krytyków.
Norman Jean Roy stał również za obiektywem sesji z okazji 120. urodzin Vogue’a. Wrześniowe wydanie z 2012 roku nazywane jest biblią. Na tę wyjątkową okoliczność redakcja magazynu zaprosiła do udziału w sesji gwiazdy kina, muzyki, znanych i wpływowych projektantów i modeli między innymi: Marę Rooney, Kristen Stewart, Florence Welch, Jennifer Lawrence, Rafa Simonsa czy Stellę McCartney. Starannie przygotowana sesja, mająca miejsce w urokliwych plenerach zarówno europejskich jak i amerykańskich, urzeka pomysłowością. Na jednym z bardziej spektakularnych ujęć widnieje Florence Welch, wokalistka brytyjskiego zespołu Florence and the Machine. Jest genialnie wystylizowana przez Tabithę Simmons – siedzi na czarnym, narowistym koniu, niczym Joanna D’Arc. Praca przy tym portrecie była zabawna. Florence jest tak niesamowita, że chciałem zrobić coś ponadczasowego – opowiada Roy.
Sukces, który odniósł, bez wątpienia wiąże się z jego podejściem do fotografii, w szczególności tej portretowej. Roy wychodzi z założenia, że aby być dobrym fotografem, trzeba umieć dostrzegać i rozumieć ludzkie emocje, znać język ciała oraz potrafić nawiązywać kontakt wzrokowy. Doskonały portret musi przyciągnąć twoją uwagę, pozwolić ci na chwilę kontemplacji i potem zaangażować jeszcze bardziej. W przypadku fotografii mody wygląda to nieco inaczej: uderza od razu, po czym powoli o niej zapominasz. Za każdym razem, kiedy staje za obiektywem, czuje, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. I zupełnie nie chodzi o to, że fascynuje go tylko fotografowanie sławnych ludzi. George W. Bush, Tony Blair, Cate Blanchett, Nicole Kidman, Johnny Depp, Florence Welch, Bill Clinton, Steve Martin, Lance Armstrong, Cyndi Lauper, to tylko nieliczne przykłady sław, z którymi współpracował.
Portret George’a W. Busha ukazał się w styczniowym wydaniu Newsweeka w 2001 roku. To był bardzo ciekawy moment, bo został właśnie wybrany na prezydenta. Zdjęcia robiliśmy w Teksasie w rezydencji gubernatora. Miałem przed sobą jednego z najpotężniejszych ludzi na zachodniej półkuli i przez pół godziny mogłem z nim robić co tylko chciałem. Nie miałem żadnej wiedzy i opinii na jego temat, ani pomysłu na to, jak ma wyglądać. Jednak w końcowym efekcie wygląda właśnie tak, jak powinien – mówi Roy.