To ważne wytrenować tę umiejętność, idącą w parze z pewną dozą dyscypliny intelektualnej, aby uniknąć informacji generujących pole magnetyczne stojące w opozycji do naszej miłości wewnętrznej. COVID nas zbliża z tą częścią siebie, z którą w hałasie szybkiego życia się mijamy. Jeśli z oficjalnymi wytycznymi bezpieczeństwa zapoznamy się w neutralnym stanie koherencji serca i umysłu, będziemy umieć wystarczająco o siebie nawzajem zadbać. Pamiętajcie tylko, że wszelkie nagonki i niemiłe uwagi, kiedy zdarzy nam się zapomnieć maseczki czy stanąć na niewłaściwym miejscu, wynikają ze strachu osoby, która tylko pogarsza swoją sytuację. Czemu? Bo stawia siebie w roli Strażnika Strachu Masy (SSM). Kto szykuje swoje żniwo w ogniu strachu? Przykrzy. Ludzie-nie-ludzie, którzy później schrupią swoją przekąskę w postaci zasobów finansowych czy reszty mocy obywatelskiej danej każdemu z tych nieszczęśników. Wierzę, że się rozumiemy.
Zawsze należy brać pod uwagę kryzysy przynoszące zmianę, zupełnie jak każdy dzień snuje własną noc. Ta noc przychodzi nie po to, żeby nas zniszczyć. Marcel Proust gdzieś napisał, że nieszczęścia w życiu przychodzą nie po to, żeby nas upodlić, lecz uwznioślić. Te wydechy, które są konsekwencją wdechów, są elementarną cechą cykliczności życia. Kiedy przyjdzie mój suchy czas, bo COVID na moje otoczenie wpłynął raczej bardziej pozytywnie niż inaczej, ufam, że jak zawsze znajdzie się ktoś, kto trzyma dla mnie zapalone światło (i tak z czasem życie nabiera różnych kolorów). Mam nadzieję, że dzielę tę pozytywną krzewistość z wieloma z Was, których rodziny pozostają zdrowe. Najwięcej szkód robi sam strach.
Na ten moment w Polsce odnotowano 2147 śmierci oznaczonych jako spowodowanych przez COVID-19. Co wcale nie oznacza, że są to śmierci spowodowane tym wirusem, bo jak sugerowałam wcześniej, jesteśmy pod wpływem czarnego lobby. Na dowód przetłumaczę wypowiedź jednego z doktorów medycyny, senatora Scotta Jansena: „Byliśmy zwyczajnie pouczeni jako lekarze jak właściwie wypełniać akty zgonów. W przypadkach gdy COVID-19 był zaangażowany bezpośrednio, czy może pośrednio lub nawet tylko potencjalnie, byłem przeszkolony i uklepywany do używania hasła COVID-19 jako przyczyny śmierci nawet, jeśli nie dane mi było sprawdzić wyniku testu pacjenta”. Prawda jak oliwa, sprawiedliwa.
Ta już wspomniana falistość życia prędzej objawia się nam kobietom w sercu i zrozumieniu. Ale dużo mężczyzn do siebie dochodzi i stają się wystarczająco mężni, by udźwignąć tę część zrozumienia.
Biorąc pod uwagę wiele innych przyczyn śmierci, COVID z pewnością nie przekracza norm cywilizacyjnych naszych czasów. Bądźmy dla siebie łagodni i nie zarażajmy strachem. Za chwilę dużym graczem mogą stać się szczepionki. Ludzie przestraszeni stają się łatwym królikiem doświadczalnym tych wynalazków, więc dodawajmy sobie otuchy i rozmawiajmy o naturalnych sposobach utrzymywania zdrowia. Dla osób wysoce dojrzałych wspaniały okazać się może Qigong, sama ostatnio wspaniale się czułam po jednej jego sesji.
Pozdrawiam Was ciepło, niech nam się żyje coraz lepiej.